Hej
Ostatnio sporo się dzieje i mam mało czasu dla siebie i dla
Was. Za to dużo myślę o produktach pielęgnacyjnych, mimo, że moim konikiem są
kosmetyki kolorowe! To skutek nałogowego czytania blogów poświęconych pielęgnacji
ciała. Moja szafka w łazience zmieniła się nie do poznania! Co ciekawe, o
produkcie, który jest tematem dzisiejszego posta, można znaleźć znikomą ilość informacji,
a szkoda, bo jest naprawdę ciekawy, mimo że jego skład pozostawia wiele do życzenia.
Moja skóra, zwłaszcza na nogach, jest okropnie przesuszona i
uwierzcie mi, próbowałam wielu produktów, niestety z marnym skutkiem. Większość jeszcze
bardziej ją przesuszała.
W końcu znalazłam jeden, jedyny, jedniuteńki balsam który
zrobił moim nogom dobrze i był to balsam drogeryjny z Neutrogeny. Do dzisiaj
jest moim bohaterem numer jeden:). Był moim jedynym, aż do świąt. Tak… Pod
choinkę dostałam mleczko do ciała z LANCOME od mojego M. powiem szczerzę, że
nie byłam zachwycona tym prezentem, bo nie dość, że drogie to cholerstwo (ok 130
zł za 350 ml), to pewnie i tak mi nie pomoże, więc będzie stał na łazienkowej
półce, ładnie wyglądał i się kurzył. Nie chcąc zrobić przykrości mojemu
kochanemu Mikołajowi, nałożyłam go na siebie dnia następnego.
Zapach produktu jest śliczny, bardzo różany, mimo, że nie
jestem zwolenniczką takich zapachów, wole zapachy cytrusowe, to ten po prostu mnie
urzekł! Sama siebie chciałam zjeść, cała łazienka nim pachniała i nie miałam ochoty
z niej wychodzić. Fajne jest to, że jest bardzo wydajny i starczy na 2-3 miesiące,
jak na balsam to chyba baaardzo długo. Ma przyjemną, kremową i jedwabistą
konsystencje, miło było go na siebie nałożyć i poczuć się ekskluzywnie chociaż
przez kilka godzin, ale co z tego jak i tak mi nie pomoże (pomyślałam). Następnego
ranka, byłam tak zdziwiona, że dotykałam moich nóg dobre 15 minut i nie mogłam
uwierzyć! Tak, tak, tak! Skóra gładziutka, nawilżona i do tego pięknie
pachniała! Efekt utrzymywał się dwa dni… znalazłam drugi produkt który będzie
mnie ratował.
Jestem zachwycona działaniem tego mleczka i nie przeszkadza
mi wcale, że obok ekstraktu z trzech róż i olejku palmowego stoi alkohol i
parafina.
Sama sobie go nie kupie, ale mój Mikołaj wie, że jestem nim
zachwycona, więc może jeszcze zagości na mojej półce:).
Też macie takie problemy ze znalezieniem idealnego produktu?

szkoda tylko, że cena taka przerażająco wysoka, ale na prezent w sam raz :)
OdpowiedzUsuńJak na balsam, to cena przerażająca:D ale jakby nie patrzeć - działa:)
OdpowiedzUsuńuuu cena i mnie przyprawiłaby o palpitację:D Obserwuję!
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak sie cieszę:) dziękuje:)
OdpowiedzUsuńciezko znalezc idealny:)
OdpowiedzUsuńTo prawda:)
UsuńCiekawa jestem zapachu ;)
OdpowiedzUsuńNaprawdę jest cudowny! kremowe róże zamknięte w tubce!:)
Usuń