wtorek, 1 marca 2016

mleczko do ciała LAIT CORPS FRAICHEUR - LANCOME

Hej
Ostatnio sporo się dzieje i mam mało czasu dla siebie i dla Was. Za to dużo myślę o produktach pielęgnacyjnych, mimo, że moim konikiem są kosmetyki kolorowe! To skutek nałogowego czytania blogów poświęconych pielęgnacji ciała. Moja szafka w łazience zmieniła się nie do poznania! Co ciekawe, o produkcie, który jest tematem dzisiejszego posta, można znaleźć znikomą ilość informacji, a szkoda, bo jest naprawdę ciekawy, mimo że jego skład pozostawia wiele do życzenia.

Moja skóra, zwłaszcza na nogach, jest okropnie przesuszona i uwierzcie mi, próbowałam wielu produktów,  niestety z marnym skutkiem. Większość jeszcze bardziej ją przesuszała.
W końcu znalazłam jeden, jedyny, jedniuteńki balsam który zrobił moim nogom dobrze i był to balsam drogeryjny z Neutrogeny. Do dzisiaj jest moim bohaterem numer jeden:). Był moim jedynym, aż do świąt. Tak… Pod choinkę dostałam mleczko do ciała z LANCOME od mojego M. powiem szczerzę, że nie byłam zachwycona tym prezentem, bo nie dość, że drogie to cholerstwo (ok 130 zł za 350 ml), to pewnie i tak mi nie pomoże, więc będzie stał na łazienkowej półce, ładnie wyglądał i się kurzył. Nie chcąc zrobić przykrości mojemu kochanemu Mikołajowi, nałożyłam go na siebie dnia następnego.


Zapach produktu jest śliczny, bardzo różany, mimo, że nie jestem zwolenniczką takich zapachów, wole zapachy cytrusowe, to ten po prostu mnie urzekł! Sama siebie chciałam zjeść, cała łazienka nim pachniała i nie miałam ochoty z niej wychodzić. Fajne jest to, że jest bardzo wydajny i starczy na 2-3 miesiące, jak na balsam to chyba baaardzo długo. Ma przyjemną, kremową i jedwabistą konsystencje, miło było go na siebie nałożyć i poczuć się ekskluzywnie chociaż przez kilka godzin, ale co z tego jak i tak mi nie pomoże (pomyślałam). Następnego ranka, byłam tak zdziwiona, że dotykałam moich nóg dobre 15 minut i nie mogłam uwierzyć! Tak, tak, tak! Skóra gładziutka, nawilżona i do tego pięknie pachniała! Efekt utrzymywał się dwa dni… znalazłam drugi produkt który będzie mnie ratował.
Jestem zachwycona działaniem tego mleczka i nie przeszkadza mi wcale, że obok ekstraktu z trzech róż i olejku palmowego stoi alkohol i parafina. 
Sama sobie go nie kupie, ale mój Mikołaj wie, że jestem nim zachwycona, więc może jeszcze zagości na mojej półce:).


Też macie takie problemy ze znalezieniem idealnego produktu?

8 komentarzy:

  1. szkoda tylko, że cena taka przerażająco wysoka, ale na prezent w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na balsam, to cena przerażająca:D ale jakby nie patrzeć - działa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. uuu cena i mnie przyprawiłaby o palpitację:D Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz jak sie cieszę:) dziękuje:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Naprawdę jest cudowny! kremowe róże zamknięte w tubce!:)

      Usuń