Hej Kochane!
Od razu chce przeprosić za tak długą nieobecność. Mam
problemy z laptopem. Złośliwość rzeczy martwych niestety. Jak nie był
potrzebny, to działał jak ta lala, a teraz, kiedy go potrzebuje, to odmawia
posłuszeństwa. Całe szczęście, że mam spoko rodzinkę , która użyczyła mi
komputer na godzinkę i oto jestem i pisze do Was:)
Przechodząc do meritum. Przeglądając ostatnio YOU TUBE,
pewna polska blogerka, wspomniała o silikonowym płatku do oczyszczania twarzy,
a ja, mając małe problemy z cerą, myk do sklepu i już jest mój.
Jeszcze tego samego dnia wieczorem, wzięłam go w obroty.
Może najpierw postaram się opisać jak wygląda. Jest w kształcie płaskiego jajka
z wygodnym „grzybkiem” z tyłu, do trzymania go między palcami. Z przodu ma
maleńkie wypustki do masowania i pilingowania skóry twarzy. Wiem, że dostępne
są różne kolory płatków, niestety ja brałam ostatni i trafiłam na nieciekawą
barwę:) No, ale nie o wygląd tutaj chodzi, prawda? Zadanie, które ma spełniać,
spełnia w 100%! To na pewno będzie mój ulubieniec miesiąca, albo roku, albo
życia!:) Nigdy, powtarzam nigdy, moja twarz nie była tak oczyszczona, promienna
i gładka. W połączeniu z produktem myjącym jest nie do opisania. Pięknie
przygotowuje skórę do nałożenia kremu. Używam jej dwa razy dziennie (nie mogę się
oprzeć jej urokowi) z żelem lub pianką do mycia twarzy. Uwierzcie mi Kochane,
jeśli możecie, to lećcie po nią do drogerii, to koszt ok 15 zł, a starczy na
lata. Dbanie o nią jest banalnie proste. Umyć pod bieżącą wodą i osuszyć.
Tak się rozpisałam na temat płatka, więc może czas, żeby
napisać, co używam jako dodatku do niej:)
Ostatnio w drogeriach pojawiła się nowość marki TOŁPA i jest
to seria dermo face, sebio – normalizująca pianka do mycia twarzy (koszt od ok 25-30 zł). Bardzo się z
nią polubiłam. Jej zadaniem jest głębokie oczyszczanie, odblokowanie porów,
zapobieganie niedoskonałościom i regulowanie wydzielania sebum. Wiecie, że to
wszystko prawda? Przynajmniej na mojej cerze. Nie podrażnia, nie zostawia
filmu, nie zaburza naturalnego ph, twarz świeża i miła w dotyku, jakbym znów
miała naście lat! Pianki starczy na bardzo długo, jest wydajna i naprawdę mała
ilość starczy na całą buźkę. Mam do niej tylko jedną uwagę… Niby pianka, a w
ogóle się nie pieni! W zasadzie jest jak żel, ale to pikuś, skoro działanie
jest naprawdę fajne.
Na zmianę z pianką, używam żelu z TOŁPY, który nie chce mi
się skończyć. Używam go i używam, a nic z niego nie ubywa!
Jego zadaniem jest
łagodne oczyszczanie, nawilżanie i odświeżanie.
Jest bardzo delikatnym produktem i dobrze nadaje się do
oczyszczania skóry z pozostałości makijażu i codziennych zanieczyszczeń,
chociaż wątpię, czy poradziłby sobie z pełnym makijażem, raczej nie polecam
takich eksperymentów. No cóż, nie można mieć wszystkiego. W zasadzie nie wiem,
jak go ocenić… Jest jakiś taki zwyczajny. Nie zachwycił mnie. Wolę jednak
piankę!
Bardzo jestem ciekawa jak Wy oczyszczacie swoją twarz i czy
używacie zawsze tych samych produktów, czy lubicie eksperymentować?



Ten płatek do oczyszczania twarzy koniecznie muszę mieć;) Kosmetyków z Tołpy jakoś nigdy nie miałam okazji używać, póki co jestem wierna Iwostinowi;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam;)
Zakochasz się w tym płatku, od pierwszego użycia! Gwarantuje!:)
Usuńja staram się aż tak często nie zmieniać produktów do mycia twarzy myślę, że tak jej lepiej :) i cały czas używam szmatki muślinowej i olejku z Resibo :)
OdpowiedzUsuńMuszę poszukać informacji o tej szmatce:)
UsuńMiałam płyn micelarny z tej serii ale bardzo się nie polubiliśmy :)
OdpowiedzUsuńPłyn też miałam i faktycznie, nie pokusiłabym się, na następną sztukę:)
UsuńO, słyszałam już o kosmetykach z Tołpy bo mają dosyć fajne, w miarę naturalne składy :) Ale nie miałam jeszcze okazji testować ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo
Osobiście dosyć często kupuję kosmetyki Tołpy, zawsze inne i dotychczas trafiłam tylko na jeden fajny kosmetyk:)
Usuń