Pół roku temu wprowadziliśmy się do nowego domu.
Od zawsze podobały mi się ciemne podłogi. Odradzali mi je,
mówili, że się zamęczę przy myciu, ale ja nie słuchałam. Chciałam spełnić swoje
marzenie o przytulnym domu. No i teraz mam…
Ciągle widać smugi, dobijało mnie
to. Próbowałam wszystkiego, woda z octem, woda z nabłyszczaczem, woda z płynem
do szyb, sama woda. Nic nie zdało egzaminu. Trochę ułatwiła sprawę zmiana mopa.
Ogłaszam wszem i wobec, że już nigdy nie kupie okrągłego mopa, zwłaszcza tego z
„dredami”! brudzi się to niemiłosiernie i plącze! Kupiłam płaskiego z
mikrofibry, przynajmniej dobrze w kątach czyści. Niestety problem ze smugami
się nie rozwiązał, domyślam się, że już raczej go nie rozwiąże. Perfekcyjnej pani
domu ze mnie nie będzie… Ach ja nieszczęśliwa! Poczekam jakieś 10 lat na zmianę
podłogi. Chyba że do tego czasu wymyślą jakiś super środek… A może Wy znacie jakiś sposób, którego ja po prostu nie znam?
Morał jest taki: słuchaj kobieto rad innych, albo się męcz.

niestety nie znam żadnej dobrej rady :) wiem właśnie, że ciemne podłogi mają to do siebie i jest z nimi ciężko, ale jakby nie patrzeć z jasnymi też nie zawsze jest łatwo zależy jaka struktura także smugi muszą być:D
OdpowiedzUsuńW takim razie będę traktować je, jako część wystroju domu:D
UsuńJa zupełnie na odwrót. Położyłam sobie za jasne płytki i teraz muszę ciągle sprzątać bo widać każdy pyłek.
OdpowiedzUsuńTak źle i tak niedobrze:D
OdpowiedzUsuń